TenisTeam

Blog naszego "Teamu". Trenujemy w Zespole Oświatowo-Sportowym "Baza" Mrągowo
Subscribe

Mecz na „nieboszczyka” w Australi

Styczeń 21, 2012 By: tomasow Category: Aktualności

Znów byliśmy światkiem takiego meczu i to na Australian Open. Tym razem przy stanie 1:5 zaczął „umierać” Monfils w meczu z Kukushkinem. Pierwszego seta wygrał Kukushkin 6:2. Wizyta fizjoterapeuty, śmieszne serwisy 150km/godz, ból kręgosłupa tak duży, że wydawało się, że Monfils zaraz zacznie serwować z dołu. Z kortu jednak nie zszedł, a litościwy Kazach zaczął grać lżej, bezpieczniej (po co ryzykować, jak rywal chory). Jakże uzdrawiająca okazała się taktyka, szybko się okazało, Monfils grał coraz dokładniej, niby wolno, ale do wszystkiego dobiegał, a rozbity Kazach robił coraz więcej błędów. Komentator telewizyjny najpierw piał z zachwytu nad postawą Francuza, ale zaraz zaczął biadolić  nad Kazachem, że rozbity, że proste błędy i co on teraz ma zrobić, żeby wrócić do gry. Nieżyjący Monfils  dochodzi na 5:5 i sensacja wisi na włosku, kaleka wygra seta, na szczęście Kazach zagrał w desperacji kilka udanych piłek i skończył seta 7:5.

Jak się skończy nie wiem, bo mecz trwa (piszę w czasie oglądania bezpośredniej transmisji), jest po 2 w trzecim secie i gra idzie już na poważnie. Ciągle jako trener zadają sobie pytanie: jak grać z kaleką ?, jak uchronić swojego zawodnika przed takimi wyzwaniami.

Wydaje się, że trzeba wykazać się daleko idącą dobrocią i grać jeszcze lepiej, żeby pomóc „kalece” szybko zejść z kortu. Nie wolno wtedy zwalniać, tylko przeciwnie, lewa, prawa, może skrócik, wyjątkowa koncentracja, przecież to też człowiek, niech idzie do lekarza.

Trzymam kciuki za Kazacha, może on wie jak grać takie mecze !!!

Prince Cup 14.01.2012

Styczeń 15, 2012 By: tomasow Category: Aktualności

 Nie zwalniamy tempa, pomimo śnieżycy dojechaliśmy do Sporteum.

Były tylko dwie kategorie, do 10 i 12 lat (weryfikacja w 2011).

Pierwsze kroki w tej kategorii postawili Mateusz i Tymon (dziś 8 lat). Grając z trzy lata starszymi zawodnikami nie mieli większych szans, ale z każdym kolejnym pojedynkiem stawiali coraz większy opór. Brawa za odwagę, postawę i niezłą grę, z każdym turniejem będzie lepiej.

Bardzo dobrze zaprezentowali się wszyscy: Martynka, Leon, Rafał, Bartek i Igor. Martynka awans do finałów przegrała gorszym stosunkiem gemów, ale należy ją pochwalić za wygranie z Rafałem, który zajął trzecie miejsce w turnieju. Leon zagrał na swoim wysokim poziomie i był drugi. Coraz lepiej spisuje się Bartek, wyszedł z grupy na pierwszym miejscu, Igor był drugi. Igor mógł nawet wygrać ten turniej, ale zgubił topspin z forhendu (dotąd jego silna broń), za to Bartek zaczyna już chwilami najpierw myśleć, potem robić, co zaowocowało dużą poprawą gry.

Wyjątkowo dobrze zaprezentował się Rafał, grał spokojnie, dokładnie, coraz lepiej technicznie. Mamy grono bardzo dobrych zawodników na podobnym poziomie sportowym. To wyjątkowo dla nas ważne, ponieważ szykuje się ostra rywalizacja w klubie, co może pozytywnie wpłynąć na ich umiejętności.

Turniej pokazał jak ważna w tenisie jest cierpliwość i chłodna głowa, szczególnie na skrócone pola, kiedy mocne granie jest bardzo ryzykowne.  Żeby wygrać trzeba  cierpliwie budować punkt, grając pod końcową linię, lewa, prawa. Na mocne granie mogą pozwolić sobie zawodnicy z bardzo dobrym topspinem, a w naszej ekipie nie ma takiego gracza. Wynika to głównie z naszego programu szkoleniowego, w którym dotąd główny nacisk kładliśmy na treningi ogólnorozwojowe. Ciągle w tym elemencie zawodzi Leon, najbardziej zaawansowany technicznie. W grze na punkty piłka nie ma w ogóle rotacji. Kontakt piłki z rakietą jest zbyt krótki, uderza za bardzo z przodu, spieszy się. Tak uderzane piłki nie są przez zawodnika kontrolowane, więc żeby nie popełnić błędu gra lekko, pod górę, a każda próba przyspieszenia kończy się autem. Leona czeka dużo pracy, a przede wszystkim zmiana postawy na treningach, koniec z popisami, narzucaniem swojej woli, obrażaniem się, tylko rzetelny cierpliwy trening i dokładne wykonywanie poleceń trenera.

Na koniec o sukcesie Klaudii, wygrała kategorię do 12 lat, pokonując w finale Nikolę Polito z Olsztyna. Sukces cieszy tym bardziej, że Klaudia zagrała dobry tenis, dobre oba serwisy (szczególnie drugi), dobre szybkie returny, dużo mocnych atakujących piłek, świetna praca nóg. Nikola grała wyjątkowo dobrze, mocno po liniach, ale Klaudia do wszystkiego dobiegała i odgrywała głęboko, utrudniając kolejne ataki. Potwierdziła duże możliwości, oby tak dalej.

Dodatkowe zdjęcia w galerii Matiego: http://www.mateo.minitenis.pl/mojagaleria/396

Oczekuję Waszych opinii, ocen, dyskusji pod moimi komentarzami. Pozwoli to na bardziej obiektywne spojrzenie, może są rzeczy na które chcecie mi zwrócić uwagę, których nie zauważam. Na tym blogu jest na to właściwe miejsce, dobra komunikacja między zawodnikiem, rodzicem i trenerem jest podstawą rozwoju.

Trener

List Daniela i komentarz trenera

Styczeń 08, 2012 By: tomasow Category: Aktualności

Drodzy Koleżanki & Koledzy,

Z przyjemnością zawiadamiam, że zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią dziś odbył się kolejny turniej klubowy, w którym wzięli udział zawodniczki i zawodnicy UKS „Kętrzynianka i KS „Baza” Mrągowo.

Korzystając z kortów udostępnionych przez panią Dyrektor MOSiR, imprezę – zorganizowaną wzorem ostatnich grudniowych zawodów – możemy uznać za wspaniałą pod każdym względem.

Licznie dopisali tenisistki i tenisiści w 3 kategoriach (łącznie 15 osób):

- Krasnale (7 zaw.),

- Skrzaty (6 zaw.),

- gościnnie – Młodzicy (Klaudia i Bartek).

Impreza przebiegała na wysokim poziomie sportowym, było dużo emocji i oczywiście zabawy. Tym razem niekoniecznie wygrywali faworyci, ale …każdy kto wziął udział jest Zwycięzcą… Podsumowanie przez trenera Tomasza Warownego będzie można przeczytać na: http://www.tenisteam.pl/

Wpisy z komentarzami i opinie mile widziane ;-)

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji zawodów (w tym nagród i gadżetów), przede wszystkim trenerowi i rodzicom.

Zdjęcia ze Styczniowego Turnieju Skrzatów i Krasnali można obejrzeć (i skopiować :-) w następującej galerii:

http://www.mateo.minitenis.pl/mojagaleria/394

P.S.1. Za zdobyte miejsca 1-7 można wysłać zgłoszenie punktów na portalu www.minitenis.pl  :-)

P.S.2. …14.01.2012 jedziemy na turniej do Warszawy…

Pozdrawiam, Daniel Bembas

Tak jak napisał prezes UKS Kętrzynianka moje (trenera) podsumowanie:

Najlepsi wśród Krasnali:

1. Mateusz Bembas

2. Dominika Syhłowyj

3. Tymon Marcinkjan

Moja podstawowa uwaga:  ” Nie ma już słabeuszy ” Coraz lepiej grają Natalka i Kuba, choć od niedawna trenują, coraz trudniej z nimi wygrać, trzymają piłkę w grze, długie wymiany, nawet faworyci mieli duże problemy, żeby z nimi wygrać.

W środku tabeli Olek i Krystian, w tym turnieju wypadli poniżej możliwości, ale to cena za brak ogrania. Na treningach już nieźle grają topspinem, a w turnieju sztywna ręka, packanie. To typowe u zawodników z krótszym stażem, teraz korekta na treningu i w sobotę kolejna próba, aż zacznie wychodzić. Rada trenować i cierpliwie czekać.

Tymon, wygrał grupę w pięknym stylu (bez porażki), super praca nóg, ładne topspiny forhendowe, bekhendowe, zmiana rytmu, jak na faworyta przystało. W półfinale kryzys, w grupie grał, żeby wygrać, a w półfinale, żeby nie przegrać.

To duża różnica, jak gramy, żeby wygrać, jesteśmy kreatywni, gramy ofensywnie, krótko, długo, na boki, wolejem, mocno topspinem.

Jak gramy, żeby nie przegrać, jest odwrotnie, oddajemy inicjatywę przeciwnikowi, tylko przepychamy piłkę, ręka się usztywnia, boimy się, żeby nie popsuć, więc gramy wolniej, lżej, krócej, bezpieczniej, a na to tylko czeka nasz przeciwnik, łatwo dochodzi do naszych zagrań, atakuje i „pozamiatane”.

Dominika, to super ułożona zawodniczka, nie wie co to przepychanie piłki, wzorowy forhend, bekhend, gra równo. W poprzednim turnieju była trochę zaskoczona, ale teraz pokazała co potrafi. Dominika, Tymon a teraz Mateusz są przykładem dla innych, jak grać i wygrywać wykorzystując technikę.

I tu przechodzę do Mateusza, po paru miesiącach treningów zafunkcjonował topspin. To agresywny zawodnik, lubi grać mocno i dotąd płacił za to porażkami. Rady, żeby grał lżej na niewiele się zdawały, „krew nie woda”. Z pomocą przyszła technika, była pętla przy forhendzie (choć jeszcze skromna), był przyzwoity bekhend (choć jeszcze trochę za płaski), zafunkcjonował delikatny topspin. Mati chciał wygrać, był kreatywny (itd. opis wyżej) i to w połączeniu z poprawą techniki dało pierwsze miejsce. Sukces cieszy, ale żeby nie było za słodko, czeka go teraz dalsza poprawa tych uderzeń i stabilizacja, żeby już zawsze tak grał w turniejach.

W turnieju Skrzatów zmiana na stołku lidera, tym razem najlepszy okazał się Igor, ogrywając Leona. Trzeci Rafał, potem Bartek, Szymon i Klaudiusz. U Skrzatów huśtawka formy, super zagrania przeplatają się z mizernymi. To co na treningu wypracują, gubią w turnieju. Odwieczny problem w tym wieku, trenować, czy grać, za dużo turniejów, ucieka technika, za mało turniejów, ucieka koncentracja, odporność na stres i granie pod presją.

Ponieważ naszym problemem szkoleniowym (małych miasteczek) jest brak rywalizacji (turniejów) na wysokim poziomie, to cieszy fakt możliwości takiego grania koło domu, bez specjalnych kosztów. To nasz duży sukces organizacyjny, a dla mnie wyzwanie, jak nadążyć z treningami, żeby technika nie ucierpiała . Dotyczy to szczególnie Skrzatów, dobrze przygotowanych ogólnie, koordynacyjnie, szybkościowo, ale jeszcze z brakami techniki.

O tym, jak ważne to cechy, świadczy sukces Igora, słabiutki forhend, gra szlajsem, a mimo to ograł Leona. Wygrał szybkością dobiegania do wolnych piłek Leona i regularnością. Żeby wygrać z takim zawodnikiem, trzeba grać szybko, kreatywnie (patrz. grać, żeby wygrać), inaczej wszystko wraca na naszą połowę i mamy kłopot.

Bardzo cieszy sukces Igora, brawo za pracę mentalną, jaką wykonuje nad sobą (ma swoje sposoby na stres, oby zawsze działały tak, jak na tym turnieju), ale żeby nie było za słodko, czeka go sporo pracy, musi wrócić topspin, szczególnie z forhendu.

Na koniec Młodzicy, wygrał Bartek w niezłym stylu, kilka super zagrań, szybka długa piłka, coraz większa siła gry.

Klaudia przegrała i wygrała. W 2012 rok weszliśmy z nowym programem szkoleniowym, jeszcze więcej treningów, doszła piłka nożna i siłownia, doszły po raz pierwszy treningi indywidualne, zmieniamy styl gry na „gram, żeby wygrać„. Takie zmiany muszą odbić się na grze, inaczej atakujemy mocnym topspinem, a inaczej się bronimy. Tu gramy szybko, „na wznoszącą”, a tam „pod górę”, bezpiecznie. To dwa różne zagrania, inny „timing”, inna praca nóg itd. Dodatkowo ciągle praca mentalna, która w początkowym etapie nie zawsze dobrze działa.

Próby tych zmian były widoczne w meczu, coraz częściej wychodził serwis z rotacją, były mocne zagrania, były próby zmiany nastroju, koncentracji i za to duże brawa dla Klaudii. Cieszy, że weszła na tę drogę, to ambitna dziewczyna, wiem ile to kosztuje pracy, ale jestem pewien, że wytrwa, nawet za cenę porażek w początkowym okresie.

Trener

Turniej klubowy w sobotę 7.01.2012

Styczeń 04, 2012 By: tomasow Category: Aktualności

Zaczynamy o 10.00

 

Nowy Rok

Grudzień 31, 2011 By: Klauduśka Category: Aktualności

Wesołych świat! Szczęśliwego czasu spędzonego …gdzies i wielu sukceso
w!

Podsumowanie 2011

Grudzień 29, 2011 By: tomasow Category: Aktualności

Pogoda dopisuje, więc zagraliśmy ostatni klubowy turniej podsumowujący rok 2011.

Coraz lepiej układa się współpraca UKS Kętrzynianka i KS Baza Mrągowo. Dzieciaki się zaprzyjaźnili, zaciekle rywalizują ale i świetnie się bawią po skończonych meczach. Świetnie układa się także współpraca rodziców przy organizacji turniejów. Pod okiem prezesa UKS Kętrzynianka Daniela Bembasa imprezy są coraz lepiej zorganizowane, rodzice fundują nagrody, pomagają w sędziowaniu. W rok 2012 wchodzimy z nadzieją na dalszą tak owocną współpracę, co z pewnością zaowocuje lepszymi wynikami sportowymi.

Bardzo potrzebujemy takich imprez, widać jak dzieci robią postępy z turnieju na turniej. Nie ma zdecydowanych faworytów, co dodatkowo wpływa na atrakcyjność zawodów. Największą zaletą jest to, że mamy możliwość rywalizacji na wysokim poziomie bez kosztownych wyjazdów. Jak pogoda pozwoli na kolejne turnieje zaprosimy zaprzyjaźnione kluby z regionu. Uważam to za duży sukces  organizacyjno-sportowy UKS Kętrzynianka.

Pod względem sportowym rok zakończyliśmy pracowicie, realizując założone cele. Trudno kogoś wyróżnić, bo wszyscy zaprezentowali się dobrze. Natalka, Kuba, Szymon, Dominika, Mateusz, Krystian, Olek i Tymon pokazali dobrą grę, mecze były zacięte. Tymon był najlepszy wśród Krasnali, ale musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, żeby ograć Olka, chyba największą rewelację turnieju. Coraz lepiej grają Natalka i Kuba, Mateuszowi ciągle brak cierpliwości, ale cieszy coraz lepsza technika. Mikołaj przyniósł Tymonowi skakankę, dobrze zrobił, bo super praca nóg zadecydowała o jego sukcesie. Rok 2012 przyniesie z pewnością wiele niespodzianek, oby nie zabrakło zapału do pracy.

W Skrzatach stawka bardzo się wyrównała, o końcowym sukcesie decydowały zdobyte gemy. Najlepszy był Leon, drugi Igor, trzecia Martynka, czwarty Rafał, piąty Szymon.

Widać, jak doświadczenie turniejowe przekłada się na wynik i styl gry. Wszyscy uczą się top-spina, na treningach grają dobrze te uderzenie, a na turniejach tylko nieliczni potrafią go zagrać, ręka zatrzymuje się w połowie drogi. Kilka dobrych top-spinów zagrał Leon, czasem Martynka i o dziwo Tymon, świadczy to o dość dobrym ograniu w turniejach.

Na koniec o Klaudii naszej Młodziczce. Czeka ją zmiana stylu gry, musi nabrać siły, doświadczenia i pewności siebie. Dziś przegrała z Bartkiem, ale to cena za zmianę stylu. Musi wzmocnić drugi serwis, grać ofensywnie, wywierać presję na przeciwniku, a do tego potrzebujemy zmian w cyklu treningowym, więcej treningów indywidualnych. To dla nas duże wyzwanie organizacyjne, więc bierzmy się do roboty.

Szczęśliwego Nowego Roku i samych sukcesów życzy Trener !

Wiosenne granie

Grudzień 27, 2011 By: tomasow Category: Aktualności

Pogoda dopisuje, więc gramy.

Rozegraliśmy turniej Skrzatów i Krasnali.

W Skrzatach najlepszy był Leon, drugi Igor, a trzecia Martynka. Wszystkich ograła gościnnie występująca Klaudia, której zadaniem było potrenowanie gry ofensywnej. W Krasnalach wygrał Tymon Marcinkjan, drugi był Mateusz Bembas, a trzeci Olek Werno.

Forma świąteczna, wygrywali faworyci, dużo dobrej zabawy. W czwartek znów gramy.

niecodzienny trening

Grudzień 23, 2011 By: Klauduśka Category: Aktualności

Dnia 23.12.2011 odbyła się ciekawa lekcja tenisa. Trener razem z Martynką i mną wymyślał co można robić w dniu i dzień przed turniejem. Mi przypadło w samochodzie i na zawodach. Więc w aucie można się zdrzemnąć, posłuchać muzyki, porozmawiać z trenerem o meczach tenisowych,pomyśleć lub pomarzyć. Zaś na turnieju można znów pomyśleć lub posłuchać muzyki,pobiegać, pobawić się krótko mówiąc zająć się czymś innym. Ostatni posiłek można zjeść 1,5 godz. przed meczem( nie jeść mięsa zwłaszcza czerwonego!). Spróbować stworzyć miłą atmosferę, usiąść lub położyć się w zacisznym miejscu i pomedytować. Myśleć o czymś uspokajającym np. oceany, wodospady, osoba która jest szczególnie ważna dla cb. 30-20 min. przed meczem trzeba zacząć się rozgrzewać( skakanka, bieganie, piłka lekarska z kolegą/koleżanką,rozgrzanie rąk, nadgarstków,kostek). Bierzemy łyk napoju. Ostatnie przygotowania do meczu typu: nakładam bandame u chłopaków, poprawiam sukienkę u dziewczyn, wiążę sznurówki, patrzę na rakietę i mówie do niej np. ” Dalej Zuzia, możemy wygrać ten mecz”. Po tym patrzymy na tłumik i mówimy np. : ” Chodź Stasiu, jeszcze trzeba wygrać”. Na meczu można nazwać, że nie gra się samemu tylko z rakietą. Tworzy się wtedy takie jednoosobowe wojsko. Na meczu trzeba być cierpliwym, chociaż nie będzie nam szło to i tak przeciwnik ma słabsze chwile. Każdy je ma, każdy przeciwnik musi mieć kiedyś kryzys.

Zimowe Mistrzostwa Województwa Młodzików 2011

Grudzień 18, 2011 By: tomasow Category: Aktualności

To była trudna i ryzykowna wyprawa do Ostródy.

Miała jechać Klaudia i Leon, ale w końcu jesteśmy jedną drużyną. Chłopaki jednogłośnie zapowiedzieli, że oni też jadą. Z jednej strony byłem zadowolony, że chcą jechać, z drugiej wiedziałem, że będzie rzeż niewiniątek (oni też). I była, gema złapał tylko Leon, na rowerze odjechali Rafał, Igor, Klaudiusz i Bartek.

Porażki mają jednak tą zaletę, że niektórych czegoś uczą. Mam nadzieję, że chłopaki doświadczyli tej łaski. Każdy miał coś do załatwienia:

1. Rafał jak zwykle spokojny, testował nową rakietę, porażkę przyjął spokojnie. Grał na swoim poziomie, czyli poniżej możliwości i coraz lepiej serwował. Widoczny postęp w grze, a co do możliwości, to mam nadzieję, że wykaże je kiedy będą naprawdę potrzebne.

2. Igor zaczął dziarsko, próbował mocno serwować, chciał walczyć. Niestety przeciwnik był za mocny, nie dał pograć. Czy Igor wyniósł coś z porażki, myślę, że tak, zrobił kolejny krok w swojej wojnie z emocjami. Tak jak Rafał zagrał poniżej możliwości, tylko u Igora emocje były za duże, a u Rafała za małe.

3. Klaudiusz walczył dzielnie, z pokorą przyjął lekcję tenisa od starszego kolegi, brawo.

4. Bartek pokazał charakter, gra coraz lepiej, bez kompleksów, odważnie. Zagrał na maksa, duże brawa.

5. Leon trafił najlepiej z kolegów, grał z Maksem Piotrowskim, czyli tylko rok starszym zawodnikiem z Olsztyna. Rozegrał super zawody, co prawda ugrał tylko gema, ale z pewnością poczynił postępy, prawie każdy gem na przewagi, może to dziwne, ale zabrakło doświadczenia meczowego.

W tenisie jest tak, że w każdym kolejnym turnieju gramy na większym procencie swoich umiejętności. Jeżeli na treningach potrafimy wykonać perfekcyjnie mocne zagranie topspinem, to na pierwszych zawodach udaje się je zagrać na ok. 20 %, drugich na przykład 23% i tak dalej. Jedni szybciej dochodzą do wysokiego procentowo poziomu wykonania, inni wolniej. Duży wpływ na ten proces mają emocje i motywacja, przyspieszając lub hamując ten proces. Strach przed mocnym przeciwnikiem wywołuje u niektórych nadmierny stres i poziom wykonania gwałtownie spada, ale niektórzy w takich warunkach grają najlepiej, dlatego każdy z zawodników gra inaczej w zależności od odporności na stres oraz umiejętności jego kontrolowania.

Jedno jest wspólne dla wszystkich, każde kolejne zawody poprawiają te wskaźniki, po prostu przyzwyczajamy się do sytuacji stresowych i nasz organizm słabiej reaguje, pozwalając grać na coraz wyższym procencie. Jedynym zagrożeniem jest spadek motywacji, czasami zawodnik nie rozumiejąc dlaczego nie potrafi zagrać prostego uderzenia, dochodzi do wniosku że brak mu talentu i przedwcześnie rezygnuje z uprawiania sportu, a w lżejszej wersji z walki o lepszy wynik, przedwcześnie poddając się przed końcem meczu.

Jak widać z powyższego najpierw trzeba się nauczyć grać, a później nauczyć się wygrywać, czyli uzyskać w zawodach wysoki procent wykonania swoich umiejętności.

Klaudia grała ostatnia z naszych. Trafiła na Monikę, rok starszą zawodniczkę i dużo wyższą. To był wyjątkowo ciekawy pojedynek. Zaczęło się od 3:0 dla Moniki, grała mocno, agresywnie i wchodziło. Klaudia utrzymuje równą daleką piłkę i zmusza Monikę do błędów, robi się 3:3, a za chwilę 4:3 dla niej. Wtedy zaczął się cyrk, Monika siada na krzesło, nie wychodzi na kort.  Wiem, że fauluje, choć jestem zaskoczony, to bardzo miła dziewczyna. Niestety w takich turniejach przepisy traktuje się inaczej, wszyscy się znają, jesteśmy dużą rodziną tenisową. Żeby Klaudia całkiem nie straciła koncentracji proszę Bartka, żeby z nią poodbijał, szuka rakiety, czas leci, wreszcie odbija parę piłek. Żenada, wiem co się święci z własnego doświadczenia, ale jestem bezradny. Wreszcie grają dalej i co było do przewidzenia robi się 6:4 dla Moniki. Drugi set to gra jednego zawodnika, Klaudia wygrywa 6:1.

Akt drugi, Monika najpierw długo siedzi, potem pada na kort, jej tata gdzieś odchodzi, Monika leży na plecach. Martwimy się, może zemdlała, co tam mecz, byle się podniosła i  żeby wszystko było w porządku. Już nie martwię się o koncentrację Klaudii, oboje nie wiemy co dalej, bo nikt nic nie mówi, nie prosi o przerwę. Wreszcie Monika wstaje, ledwo idzie, jakby kulała, ale idzie na kort. No to po meczu myślę sobie, sam pamiętam takie mecze na „nieboszczyka”, ale tak robili moi 40-to letni koledzy, grając z zawałem, albo na jednej nodze, dochodząc do wszystkich piłek i ogrywając zaskoczonego i współczującego przeciwnika. Ja to wiem, ale skąd ma to wiedzieć 12- letnia zawodniczka, jak ma zamienić współczucie na sportową złość.

Trzeciego seta gramy od 2:2, bo mało czasu, zabrakło go i Klaudii, żeby zrozumieć co się stało, trzeci set 6:3 dla Moniki.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, dostaliśmy w końcu lekcję psychologii. Tego przypadku nie opisuje się w podręcznikach psychologii sportu, a szkoda, to bardzo częsta praktyka u zawodników. Jak przegram, to z kontuzją, a nie z przeciwnikiem (więc ma usprawiedliwienie porażki przed koleżankami i kolegami), a dodatkowo mogę wybić z gry współczującego przeciwnika.

Na koniec mój komentarz do gier finałowych dziewcząt (subiektywny, jednostronny, mogę się mylić).

Monika przegrywa 6:1; 6:1 z Marceliną, meczu już nie widziałem, ale to niezły wynik dla Moniki, świadczy o jej nieprzeciętnych możliwościach, uwzględniając jej warsztat tenisowy i jakie ma jeszcze rezerwy.

Julka ogrywa Wiktorię, czy to niespodzianka, myślę, że nie, Julka to duży talent, super warunki fizyczne i najlepsze warunki treningowe, które potrafi wykorzystać. Wiktoria to dobra zawodniczka, ale moim zdaniem za duża presja na wynik i ranking a za mało ogólnorozwojówki, to samo myślę o Marcelinie.

Duże postępy u Nikoli, gra bardzo dobrze i super warunki fizyczne, niezła szybkość. Może trochę brakuje koordynacji i doświadczenia, ogólnie duży postęp.

Agata trochę się zagubiła, musi przeczekać kryzys, więcej cierpliwości.

Klaudia zagrała dobrze, momentami bardzo dobrze, zabrakło doświadczenia i siły. Jeśli przyspieszy grę, będzie bardzo groźna. Czas pracuje na jej korzyść.

Mikołajki w Ostródzie 4 grudnia 2011

Grudzień 04, 2011 By: tomasow Category: Aktualności

Najpierw grali najmłodsi: Natalka, Tymon, Olek i Mateusz.

Natalka zaczęła przygodę z turniejami i jak jest w zwyczaju dostała lanie od koleżanek. Występ bardzo udany, odważna, szybko oswoiła się z atmosferą zawodów. Na sukcesy jednak trzeba jeszcze poczekać, ważne, że zrobiła pierwszy krok.

Tymon i Mateusz grali w kratkę, raz lepiej, raz gorzej, choć Mateusz zagrał solidniej, gdyby nie przestoje, mógł daleko zajść. Tymon zaczął fatalnie, dziwnie sztywny, niepewny, rozkręcił się dopiero w dziesięciolatkach, ale Leonowi nie dał rady.

Olek spokojnie, cierpliwie, przebijał piłeczkę. Wygląda na to, że staje się tenisistą, trzecie miejsce w pocieszce to duży sukces, oby tak dalej.

Dziesięciolatki:

Kuba pierwszy raz w turnieju, robił, co mógł, ale frycowe musiał zapłacić.

Bartek już był w ćwierćfinale, ale temperament mu nie pozwolił, gdyby to był boks, pewnie dobiłby gościa, jednak w tenisie nie chodzi o zabijanie, tylko o wygrywanie. Jak ma się 9:5, wystarczy wygrać 1 punkt, tak po prostu, cierpliwie.

Los Bartka podzielił Leon, ale on z kolei ma inny problem, nie wystarczy mu zwycięstwo, on musi wygrać stylowo. W turnieju było 21 zawodników, ale tylko Leon wymyślił, że wygra wolejem. Jeszcze  wiele się musi nauczyć, meczy nie wygrywa się wolejem, skrótem, smeczem, to zagrania okolicznościowe, sytuacyjne, wymagające przygotowania. W meczu trzeba zdobywać cierpliwie punkty, a nie popisywać się, dlatego Leon ma powody do zadowolenia, ma szansę to szybciej zrozumieć, po takiej lekcji.

Czas na Martynkę, grała poniżej możliwości, statycznie, na przetrwanie. Chyba nie potrafiła przestawić się na mały kort, zabrakło świeżości, dynamiki, może to zmęczenie.

Klaudiusz pokazał, że może grać, kilka forhendów było super, gdyby utrzymał taki poziom dłużej, wygrałby turniej. Uczy się wolno, ale za to skutecznie, musi być cierpliwy, może najtrudniejszy okres ma za sobą.

Rafał w swoim stylu spokojnie, skutecznie, jednak ciągle poniżej możliwości. To jedyny przypadek, który mnie cieszy. Rafał śpi na korcie, jego poziom pobudzenia i motywacji jest zbyt niski, żeby wygrywać, to cecha mistrzów i tu się nie śmieję.    Federer z trudem przechodzi pierwsze rundy turnieju, bo ma podobny poziom motywacji, ale w finałach gra fenomenalnie, różnica między nim a Rafałem jest taka, że Federer umie grać w tenisa, a Rafał musi się nauczyć.

Igora zostawiłem na deser, warto było wziąć go na turniej do Bydgoszczy, bo choć przegrał, to zrozumiał dlaczego. W każdym kolejnym turnieju wytrzymuje dłużej bez agresji i złości, oby tak dalej. Trzecie miejsce w tak dobrze obsadzonym turnieju, to duży sukces, uratował honor naszej drużyny. Brawo.